Czy dojdzie do konsolidacji największych firm energetycznych w Polsce?

Na razie nie, ale taki właśnie zamysł przedstawił nam prezes Tauronu – Jerzy Kurella. Jego pomysłem na sytuację na rynku energetycznym jest połączenie gigantów energetyki, czyli Tauronu razem z Energą i Eneą. Jak powiedział dziennikarzom, jego wizja wygląda następująco:

Obecny kształt rozbicia na cztery grupy energetyczne jest nie do utrzymania nawet w krótkim horyzoncie czasowym, stąd czekają nas, myślę, że nie w perspektywie lat, ale miesięcy, duże przeobrażenia na rynku energii, czyli powstanie mniejszej ilości grup paliwowo-energetycznych, które będą w stanie udźwignąć olbrzymie nakłady w sektorze, szacowane na ponad 130 mld zł w ciągu niecałych 10 lat

Jego zdaniem Tauron powinien w tym układzie odgrywać rolę centrum kompetencji, które wspiera jego tworzenie. Według prezesa tego typu zabieg, gwarantowałby bezpieczeństwo energetyczne oraz konkurencyjność na rynku europejskim.

Jak miałaby wyglądać tego typu konsolidacja?

Kurella zakłada trzy różne modele, które wyglądają następująco:

  • PGE łączy się z Energą
  • Tauron łączy się z Eneą (były już kiedyś takie plany)
  • Tauron łączy się z Energą i Eneą

Według prezesa rozmowy są nieuniknione, i tego typu konsolidacje na pewno przyniosłyby pozytywny skutek. Zdaje się, że w szczególności trzeci model spodobał się Kurelli, który zachwala go, komentując, że nowy podmiot byłby potencjałem porównywalny do PGE, dzięki czemu mógłby inwestować w inwestycje spółek.

Czy taki układ byłby dla nas korzystny?

Propozycje Kurelli zetknęły się z twardą krytyką. Nie były zatem przyjęte tak, jak prezes mógłby sobie tego życzyć. Możliwe, że ludzie po prostu nie docenili geniuszu jego pomysłów, lecz wydaje mi się także, że to może nie być najlepsze rozwiązanie. Zmniejszanie liczby podmiotów na rynku może nawet przynieść odwrotny skutek. Możliwe, że rynek zbyt rozdrobniony też nie byłby najlepszym wyjściem, ale w obecnej sytuacji nie widzę tego problemu, więc raczej redukcja podmiotów nie jest rozwiązaniem, które przyniosłoby nam oczekiwane korzyści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *